Karnawał zbilża się ku końcowi, trzeba zjeść przynajmniej jakąś namiastkę pączków.
* mąka pszenna pełnoziarnista
* mąka kokosowa
* mąka sojowa
* drożdże
* stewia
* mleko
* jajo
* szczypta soli
* coś na nadzienie (maliny mrożone i gorzka czekolada?)
Mąki w równych proporcjach.
Nastawić zaczyn (drożdże, stewia, mąki, ciepłe mleko) normalnie. Wygodniejsze są drożdże instant, ale ja miałam zwykłe.
Gdy zaczyn wyrośnie, dodać resztę składników. Zagnieść, rozwałkować, wyciąć krążki i dalej zostawić pod przykryciem do wyrośnięcia.
Ulepić kulki z nadzieniem w środku i do piekarnika na 15-20 minut 180°.
Oczywiście nie mają zbyt wiele wspólnego z kanonicznymi pączkami i nie ma się co oszukiwać, szału nie ma. Ale gdy cukrzyk na co dzień nie je słodyczy, a największym deserowym rarytasem są inne pełnoziarniste ciastka, to takie nibypączki są naprawdę git. Po jednym takim ciasteczku i połówce jabłka pomiar po godzinie 120.